niedziela, 26 maja 2013

Rozdział I - Ja , mały brzdąc

   Urodziłam się w Polsce , w małym miasteczku niedaleko Krakowa . Nie było w nim nic , jeden park , kryty basen i multum sklepów z odzieżą używaną , które bankrutowały po miesiacu , góra dwa funkcjonowania . Nie mogę powiedzieć , że ludzie byli dla siebie życzliwi , o nie , nigdy tak nie powiem . Oczywiste , że ludzie z drugiego końca miasta cię nie kojarzą i nie będę bić przed tobą pokłonów , ale na sąsiadów mogłabym niestety powiedzieć bardzo dużo . Mieszkałam z rodzicami w bloku , więc wiecznie dokuczały balangi do białego rana , kłótnie , etc ... No nie mogę powiedzieć , że my byliśmy idealni . Z mojego mieszkania także zawsze wydobywały się odgłosy ciągłych sprzeczek , a jeśli nie , to już każdy był przyzwyczajony i mówiliśmy głośno .
No , ale wróćmy do mojego dzieciństwa ! W pierwszych miesiącach życia byłam niezłym puckiem , przez co nikt nie chciał mnie nosić na rękach . Po latach znalazłam jeden tego plus - szybciej siedziałam , a co za tym idzie , raczkowałam , a wkońcu chodziłam . Potem przybrałam normalną wagę i zaczęłam przykuwać uwagę niewykłą zdolnością do ... gwizdania . Tak , to była moja sztuka ! Jest to troszkę śmieszne , ale gdybyście słyszeli jak ja gwizdałam ! Nadal to potrafię , ale za młodu to było coś .
Nigdy nie miałam wszystkiego , czego chciałam . Nie mogę powiedzieć , że mi czegoś brakowało , ale nigdy nie miałam aż nadto , moja mama tłumaczyła mi , że nie można mieć wszystkiego . Rozumiałam to , ale nie znosiłam patrzeć , kiedy ktoś miał coś , czego ja bardzo pragnęłam . Zresztą chyba jak każde dziecko . Błagałam mamę , żeby kupiła mi to czy tamto , ale ona zawsze mówiła "nie" . Złościłam się na nią wtedy bardzo , ale gdy patrzę na to teraz , to śmieję się . Zawsze tak jest , że zrobimy coś , czasem nawet bardzo przeżywamy , płaczemy , a potem śmiejemy się z tego w najlepsze . Jednak według mnie życie chwilą nie jest bezpieczne , więc takie zachowanie jest jak najbardziej na miejscu . Lepiej zrobić coś i nawet tego żałować , ale potem móc wspominać jeszcze dłuuugo , niż być sztywnym , nie korzystając z życia .

Tak wogóle , wychowywałam się w niezbyt normalnej rodzinie . Mama pracowała  w małym sklepiku monopolowym przy parku , a tata w mieście oddalonym o 40 kilometrów od naszego . Wiecznie nie było go w domu , a gdy już uraczał nas swoją obecnością , był upity . Nie znęcał się nad nami fizycznie , ale za to psychicznie , co jest jeszcze gorsze . Moi rodzice wiecznie wykłócali się o to , kto przynosi do domu więcej pieniędzy . Nigdy nie było ich za dużo , jednak starczało na najpotrzebniejsze potrzeby . Pieniądze były głównym tematem rozmów , nigdy nie było rozmów o niczym innym . Będąc mała , nie zwracałam na to uwagi . Poprostu uciekałam do siebie do pokoju , wyciągałam lalki , zabawkowe konie i bawiłam się , prowadzą głośne dialogi , byleby tylko nie słyszeć poważnych rozmów dorosłych . Jednak z czasem zaczęło mi to przeszkadzać , lecz oni nie chcieli słuchać moich próśb . Ja jednak nie poddawałam się do czasu , gdy pierwszy raz nie zotałam uderzona w policzek przez ojca ....

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------




sobota, 4 maja 2013

Prolog

         Zapraszam Was na magiczną opowieść o życiu . Głównym bohaterem będzię Niall . Zmieni diametralnie życie drugiej głównej bohaterki , Lei , która będzie mu towarzyszyć od samego początku opowieści . Mam nadzieję , że wciągniecie się w to opowiadanie . Liczę na wasze komentarze , chcę znać waszą opinie , bez względu na to czy jest pozytywna , czy negatywna . Teraz zapraszam was na prolog :


  Piękny , grudniowy wieczór . Tak , właśnie takie najbardziej lubię . Zwłaszcza , jeśli spędzam je razem z rodziną . Tak jak dziś . Przyjechała do mnie najstarsza córka z meżem i swoimi córeczkami .Mała Veronica zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy . Biega po całym domu w podskokach i śpiewa najróżniejsze piosenki z reklam . Jest niezłym urwisem , ale potrafi udobruchać każdego . Ja bardzo ją kocham i wybaczę jej wszystko , ale w swojej miłości pobija mnie mój mąż , Niall . Tak , ten Niall . Niall Horan . Ale to dla mnie nic takiego . To aż tylko moje całe życie . No , ale wracając do wnuczek , jest jeszcze starsza , 14-letnia Jesy . Nie lubię tego sfomułowania , ale jeśli już muszę go użyć , to właśnie Jesy jest moim pupilkiem . Niall świetnie dogaduje się z Veronicą , a ja z Jesy . Zawsze może na mnie liczyć , zresztą z wzajemnością . Z chęcią mi pomoże , a ja z chęcią jej wysłucham i służę jej radą . Lubię spędzać z nimi czas , to takie moje małe dwie pociechy . Umilają mi życie , odciągają myśli od choroby ... Przeżyłam dwa zawały , a na dodatek mam zwężoną aortę . Brzmi strasznie , jednak jakoś żyję z tym już 20 lat . Podziwiają mnie za to . Ale to przeciez nic nadzwyczajnego , poprostu , jak to zwą , chęć do życia ...


   Zięć dorzucił drewna do olbrzymiego kominka , stojącego na środku salonu . Magelie , moja córka , zaświeciła lampki na choince . W pokoju unosił się zapach grzanego wina . Usiedliśmy wygonie na czerwonej sofie i napawaliśmy się ostatnimi chwilami tego roku . W telewizji , jak zawsze , leciał " Kevin sam w domu " . Ten film nigdy się nie znudzi . Niall usiadł obok mnie , i objął mnie ramieniem , czule całując w policzek .
- Awwwww jakie to słodkie ! - wykrzyknęła mała Veronica , po czym usiadła Niallowi na kolanach i wtuliła się w niego mocno . Uśmiechnęłam się na ten widok .
- No jak nigdy się z tobą zgodzeą siostrzyczko ! Babciu , podziwiam was z dziadkiem za to , że jesteście ze sobą tak długo ! - mruknęła Jesy .
 - Taaaak , ile to już lat .... Ponad pięćdziesiąt - powiedziałam zamyślona . Poczułam , jak Niall ściska moją rękę . Posłałam mu delikanty uśmiech .
 - Opowiedz nam waszą historię - poprosiła Jesy . Spojrzałam na Nialla , który nadal tulił do siebie Veronicę . - Hmmmm , no dobrze . Więc posłuchajcie , opowiem wam swoje życie z Niallem Horanem - ........