Zapraszam Was na magiczną opowieść o życiu . Głównym bohaterem będzię Niall . Zmieni diametralnie życie drugiej głównej bohaterki , Lei , która będzie mu towarzyszyć od samego początku opowieści . Mam nadzieję , że wciągniecie się w to opowiadanie . Liczę na wasze komentarze , chcę znać waszą opinie , bez względu na to czy jest pozytywna , czy negatywna . Teraz zapraszam was na prolog :
Piękny , grudniowy wieczór . Tak , właśnie takie najbardziej lubię . Zwłaszcza , jeśli spędzam je razem z rodziną . Tak jak dziś . Przyjechała do mnie najstarsza córka z meżem i swoimi córeczkami .Mała Veronica zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy . Biega po całym domu w podskokach i śpiewa najróżniejsze piosenki z reklam . Jest niezłym urwisem , ale potrafi udobruchać każdego . Ja bardzo ją kocham i wybaczę jej wszystko , ale w swojej miłości pobija mnie mój mąż , Niall . Tak , ten Niall . Niall Horan . Ale to dla mnie nic takiego . To aż tylko moje całe życie . No , ale wracając do wnuczek , jest jeszcze starsza , 14-letnia Jesy . Nie lubię tego sfomułowania , ale jeśli już muszę go użyć , to właśnie Jesy jest moim pupilkiem . Niall świetnie dogaduje się z Veronicą , a ja z Jesy . Zawsze może na mnie liczyć , zresztą z wzajemnością . Z chęcią mi pomoże , a ja z chęcią jej wysłucham i służę jej radą . Lubię spędzać z nimi czas , to takie moje małe dwie pociechy . Umilają mi życie , odciągają myśli od choroby ... Przeżyłam dwa zawały , a na dodatek mam zwężoną aortę . Brzmi strasznie , jednak jakoś żyję z tym już 20 lat . Podziwiają mnie za to . Ale to przeciez nic nadzwyczajnego , poprostu , jak to zwą , chęć do życia ...
Zięć dorzucił drewna do olbrzymiego kominka , stojącego na środku salonu . Magelie , moja córka , zaświeciła lampki na choince . W pokoju unosił się zapach grzanego wina . Usiedliśmy wygonie na czerwonej sofie i napawaliśmy się ostatnimi chwilami tego roku . W telewizji , jak zawsze , leciał " Kevin sam w domu " . Ten film nigdy się nie znudzi . Niall usiadł obok mnie , i objął mnie ramieniem , czule całując w policzek .
- Awwwww jakie to słodkie ! - wykrzyknęła mała Veronica , po czym usiadła Niallowi na kolanach i wtuliła się w niego mocno . Uśmiechnęłam się na ten widok .
- No jak nigdy się z tobą zgodzeą siostrzyczko ! Babciu , podziwiam was z dziadkiem za to , że jesteście ze sobą tak długo ! - mruknęła Jesy .
- Taaaak , ile to już lat .... Ponad pięćdziesiąt - powiedziałam zamyślona . Poczułam , jak Niall ściska moją rękę . Posłałam mu delikanty uśmiech .
- Opowiedz nam waszą historię - poprosiła Jesy . Spojrzałam na Nialla , który nadal tulił do siebie Veronicę . - Hmmmm , no dobrze . Więc posłuchajcie , opowiem wam swoje życie z Niallem Horanem - ........
BOOOSKIE KOTKU!! Naprawdę zakochałam się ♥.♥
OdpowiedzUsuńCzuje się zaszczycona, że wnuczką głównej bohaterki jest moja angielska imienniczka, Veronica, to imię lepiej brzmi przez 'V' i 'C' , a nie przez 'W' i 'K', kurde ja tu o imieniu pisze, a to przecież blog, IDIOTKA;P
W każdym razie, obiecuje na SWOJĄ NERKĘ, że będę zaglądać na tego bloga jak najczęściej i pod każdym nowym rozdziałem zostawię komentarz:D
ŻYCZĘ WENY!!-Wera(@Ciumkam_Maniu_x)