Urodziłam się w Polsce , w małym miasteczku niedaleko Krakowa . Nie było w nim nic , jeden park , kryty basen i multum sklepów z odzieżą używaną , które bankrutowały po miesiacu , góra dwa funkcjonowania . Nie mogę powiedzieć , że ludzie byli dla siebie życzliwi , o nie , nigdy tak nie powiem . Oczywiste , że ludzie z drugiego końca miasta cię nie kojarzą i nie będę bić przed tobą pokłonów , ale na sąsiadów mogłabym niestety powiedzieć bardzo dużo . Mieszkałam z rodzicami w bloku , więc wiecznie dokuczały balangi do białego rana , kłótnie , etc ... No nie mogę powiedzieć , że my byliśmy idealni . Z mojego mieszkania także zawsze wydobywały się odgłosy ciągłych sprzeczek , a jeśli nie , to już każdy był przyzwyczajony i mówiliśmy głośno .
No , ale wróćmy do mojego dzieciństwa ! W pierwszych miesiącach życia byłam niezłym puckiem , przez co nikt nie chciał mnie nosić na rękach . Po latach znalazłam jeden tego plus - szybciej siedziałam , a co za tym idzie , raczkowałam , a wkońcu chodziłam . Potem przybrałam normalną wagę i zaczęłam przykuwać uwagę niewykłą zdolnością do ... gwizdania . Tak , to była moja sztuka ! Jest to troszkę śmieszne , ale gdybyście słyszeli jak ja gwizdałam ! Nadal to potrafię , ale za młodu to było coś .
Nigdy nie miałam wszystkiego , czego chciałam . Nie mogę powiedzieć , że mi czegoś brakowało , ale nigdy nie miałam aż nadto , moja mama tłumaczyła mi , że nie można mieć wszystkiego . Rozumiałam to , ale nie znosiłam patrzeć , kiedy ktoś miał coś , czego ja bardzo pragnęłam . Zresztą chyba jak każde dziecko . Błagałam mamę , żeby kupiła mi to czy tamto , ale ona zawsze mówiła "nie" . Złościłam się na nią wtedy bardzo , ale gdy patrzę na to teraz , to śmieję się . Zawsze tak jest , że zrobimy coś , czasem nawet bardzo przeżywamy , płaczemy , a potem śmiejemy się z tego w najlepsze . Jednak według mnie życie chwilą nie jest bezpieczne , więc takie zachowanie jest jak najbardziej na miejscu . Lepiej zrobić coś i nawet tego żałować , ale potem móc wspominać jeszcze dłuuugo , niż być sztywnym , nie korzystając z życia .
Tak wogóle , wychowywałam się w niezbyt normalnej rodzinie . Mama pracowała w małym sklepiku monopolowym przy parku , a tata w mieście oddalonym o 40 kilometrów od naszego . Wiecznie nie było go w domu , a gdy już uraczał nas swoją obecnością , był upity . Nie znęcał się nad nami fizycznie , ale za to psychicznie , co jest jeszcze gorsze . Moi rodzice wiecznie wykłócali się o to , kto przynosi do domu więcej pieniędzy . Nigdy nie było ich za dużo , jednak starczało na najpotrzebniejsze potrzeby . Pieniądze były głównym tematem rozmów , nigdy nie było rozmów o niczym innym . Będąc mała , nie zwracałam na to uwagi . Poprostu uciekałam do siebie do pokoju , wyciągałam lalki , zabawkowe konie i bawiłam się , prowadzą głośne dialogi , byleby tylko nie słyszeć poważnych rozmów dorosłych . Jednak z czasem zaczęło mi to przeszkadzać , lecz oni nie chcieli słuchać moich próśb . Ja jednak nie poddawałam się do czasu , gdy pierwszy raz nie zotałam uderzona w policzek przez ojca ....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I ty mówisz kobieto, że nie umiesz pisać? Mylisz się, bo piszesz znakomicie! Jak to mówi Czesław Mozil "To było smaczne!" ;P Życze weny na kolejny rozdział;** -@Lose_My_Mind_xx
OdpowiedzUsuń